Zbanowani przez poseł Barbarę Dziuk jednoczą się
21 lutego 2020 r. | 07:00

To, że poseł Dziuk już niejednemu "zalazła za skórę", nie jest wielką tajemnicą. Zarzuty wobec niej są przeróżne - mniejsze i większe, natomiast jednym z często przewijających się, jest brak samokrytyki i przekonanie o własnej nieomylności. O prawdziwości tego zarzutu szybko przekonało się wiele osób wytykających jej błędy - poseł Dziuk z zabójczą skutecznością i pracowitością walczy z nimi, banując na facebook-u.

Każdy, kto napisał cokolwiek, co się nie spodobało, zadał trudne pytanie, czy wytknął jakiś błąd natychmiast zostawał banowany przez posłankę. W ten oto prosty sposób Barbara Dziuk zamykała usta ludziom, którzy widzieli i wytykali jej błędy, co w końcu wydawałoby się rzeczą naturalną. W końcu z założenia poseł jest przedstawicielem narodu i ma obowiązek: "informowania wyborców o swojej pracy i działalności Sejmu (art 1 ust. 2 ustawy), przyjmowania opinii, postulatów, wniosków wyborców oraz ich organizacji oraz branie ich pod uwagę w swej działalności parlamentarnej (art. 21 ust. 1 ustawy)". Stąd też wyborcy mają prawo, a nawet obowiązek patrzenia posłom na ręce i rozliczania ich ze swoich obietnic wyborczych.

Dlatego Arkadiusz Gębka stworzył na facebooku grupę "Zbanowani przez Barbarę Dziuk". Jej założenia są proste i czytelne, opisane w dwóch zdaniach:
"Chciałbym, żeby Grupa stała się platformą wymiany myśli i poglądów, których nie wolno wyrażać w komentarzach pod postami Barbary Dziuk. Można w tym miejscu publikować świadectwa aktywności pani poseł dając szansę ich poznania osobom zablokowanym przez Autorkę".

No i są świadectwa aktywności, a nawet całkiem sporo. Krzysztof Bergier wściekły pisze:

"...przykład Posłanki Barbary Dziuk (PiS) pokazuje, że musimy szczególnie uważać na kogo oddajemy swój głos w wyborach.

Tym razem poszło o tzw. "bombę ekologiczną" po byłych Zakładach Chemicznych w Czarnej Hucie. Na prawie 54 hektarach terenu od ponad 20 lat znajdują się setki tysięcy metrów kwadratowych niebezpiecznych odpadów. Od 1994 r. na likwidację zagrożenia wydano już 230 mln zł, unieszkodliwiając ponad milion metrów sześciennych odpadów. Do zneutralizowania zostało jeszcze 425 tys. m3 odpadów, w tym 272 tys. m3 na terenach prywatnych. Szacunkowo "rozbrojenie" tej największej śląskiej bomby ekologicznej ma kosztować jeszcze ok. 100 mln zł.

Poseł Dziuk od dawna podkreśla, że w budżecie państwa są lub być powinny pieniądze na rozwiązanie problemu terenu po byłych Zakładach Chemicznych w Czarnej Hucie. Pani Dziuk mówi jednak jedno, a robi drugie, bowiem zaledwie przed kilkoma dniami zagłosowała przeciwko poprawce budżetowej zgłoszonej przez Tomasza Głogowskiego Posła na Sejm RP. Poprawka ta miała zagwarantować pieniądze na spłatę długu Skarbu Państwa w wysokości 20 mln zł. Dopiero wtedy podjąć można kolejne kroki w celu rozwiązania problemu tej tykającej "bomby ekologicznej"."

Michał Sporoń zaś pisze o obłudzie Barbary Dziuk organizującej marsze Różowej Wstążeczki i profilaktyce raka:

"Organizuje w TG huczne marsze RÓŻOWEJ WSTĄŻECZKI.
TO HIPOKRYZJA - bo w trakcie głosowań nad budżetem państwa opowiedziała się za przekazaniem 2 miliardów zł na TVP, zamiast na zwalczanie i leczenie nowotworów."

Pojawiają się też linki do artykułów udowadniających plagiat Barbary Dziuk - link

Sławomir Potempa przytacza artykuł z portalu tarnogórskiego o hobby pani poseł - nordic walking, a zaniechaniu prac w zespole ds. reparacji wojennych od Niemiec:

To tylko niewielki wycinek ludzkich opinii, krytyki, żalu i rozczarowania postawą i działalnością poseł Barbary Dziuk. Osoby zbanowane za obywatelską postawę i patrzenie na ręce posłowi, który miał nas reprezentować w sejmie, nie chcą i nie będą już dłużej milczeć. Jest wiele innych zarzutów w komentarzach i postach, m. in. o przypisywaniu sobie zasług innych ludzi przez Barbarę Dziuk, jej ignoranctwa, obłudy, itd.

A może ktoś z Państwa się spotkał z podobnym zachowaniem poseł Dziuk lub innego polityka? Zapraszamy do komentowania.