Mamy o wiele mniej zgonów niż w 2019 r., a rząd wmawia nam „szalejącą trzecią falę” i znów zamyka gospodarkę
01 marca 2021 r. | 22:08

Wg nieustannych informacji rządu i wtórujących mu mediów, mamy właśnie szczyt 3 fali pandemii! Niesamowity wzrost zakażeń sławnym wirusem - podobno zapełniają się łóżka covidowe i znów w szerokie użycie idą respiratory.

Czołowe tytuły, np. "money.pl" grzmią i straszą: "COVID-19 wciąż zabija Polaków. Rosną liczby zakażeń i zgonów. Polaków wciąż umiera rekordowo dużo - i o wiele więcej niż w ubiegłych latach."

Czy aby na pewno? Sprawdźmy zatem najbardziej wiarygodne dane, bo z europejskiego urzędu statystycznego EUROSTAT.

Pierwszy rzut, na sytuację z tego roku - na tę chwilę są tam opublikowane zgony tygodniowo do 6 tygodnia tego roku:

Zauważalna jest tendencja mocno spadkowa po zwyżce z końca 2020 roku, kiedy to dostępność do szpitali i przychodni była praktycznie żadna, bo jedyną istniejącą chorobą był covid-19, natomiast inne schorzenia były praktycznie nie leczone. Ludzie umierali w karetkach, gdyż bojąc się iść do lekarza pierwszego kontaktu lub odsyłani z kwitkiem, zostawali w domu, gdzie ich stan się pogarszał coraz bardziej.

W tym czasie były dziesiątki tysięcy nadmiarowych zgonów w ogóle nie związanych z covid-em, spowodowanych przekształceniami zwykłych szpitali w covid-owe i zamkniętymi przychodniami. Szereg złych decyzji spowodował śmierć takiej ilości osób, że niejedno małe miasto zniknęłoby z mapy Polski.

Spójrzmy jeszcze na sytuację z tego samego okresu, ale w roku 2019, kiedy to o tym "wirusie" świat jeszcze nie słyszał:

Jak widać w analogicznym okresie 2019 roku tydzień 5 i 6 wygląda gorzej niż obecnie - zgonów w 2021 mamy mniej kolejno o 113 i 245 osób. 

Gdzie zatem ta straszliwie szalejąca zaraza, gdzie potwierdzenie medialnych artykułów: "Jak wynika z analizy money.pl - Polska jest o krok od stanów alarmowych, które wskazał minister zdrowia Adam Niedzielski. Przekonywał, że mocny hamulec dot. luzowania i ewentualne obostrzenia będą się znów pojawiać, gdy w Polsce średnia dzienna zakażeń z ostatnich 7 dni wyniesie ponad 10 tys."? Może to komuś bardzo na rękę?

Liczbę zarażeń rząd sobie sam reguluje wg własnych planów - po prostu ilością testów. Oczywistym jest fakt, że im więcej testów, tym więcej pozytywnych wyników - testy wykrywają obecność wirusa, niekoniecznie covid-19, a jak wiemy w okresie jesienno-zimowym o wiele więcej osób ma styczność z wirusami, które są od zawsze. Z resztą publikowane są dane nt. wykonywanych testów i jest ich coraz więcej, tylko jak widać niekoniecznie przekłada się to na ilość zgonów, których obecnie jest mniej niż kiedy nie było "pandemii".

Porównać można także zgony w innych krajach europejskich, np. niesławna Szwecja, która nie robi sobie nic z ogólnoświatowego szaleństwa. Nie mają żadnych lockdownów, wpuszczają turystów z innych krajów, życie towarzyskie kwitnie, więc pewnie u nich "trup się ściele gęsto"! Nic bardziej mylnego! Bez żadnych obostrzeń, żyjąc normalnie, w 6 tygodniu 2021 mają o 285 zgonów mniej niż w tym samym tygodniu 2019 roku! Nieprawdopodobne! Przecież powinni mieć kilkakrotnie więcej!

A jednak nie, więc jaki sens ma rujnowanie setek tysięcy ludzi? Zamykanie gospodarki, wzrost bezrobocia, wzrost samobójstw, depresji?! Co wyrośnie z dzieci, które już praktycznie od roku nie mają normalnych lekcji?! Przychodnie psychologiczne są pełne, dzieci i młodzież nie mają kontaktu z rówieśnikami, osoby starsze zamykają się w domach napędzane pandemią strachu i umierają w samotności! Tak nie może być! Lekarstwo okazało się o wiele gorsze niż choroba!

Poniżej bezpośredni link do strony eurostatu, można samemu sobie porównać rzeczywistość, do tego, co serwuje nam rząd i media.

https://ec.europa.eu/eurostat/databrowser/view/DEMO_R_MWK_TS__custom_621910/default/table?lang=en

www.money.pl